Usłyszałem kiedyś, że jeśli się potrzyma film w wywoływaczu trochę dłużej to zwiększy się jego czułość. Wszystko fajnie, tylko nie doczytałem, że zwiększa się przy tym szum. Co jednak nie zmienia faktu, że fajne robi się zdjęcia w środku nocy. Zdjęcia zrobione podczas powrotu z urodzin znajomego.
No i jest. Pierwszy wywołany przeze mnie film. Z efektu jestem zadowolony. Oczywiście nie obyło się bez incydentów - zalałem kuchnię wywoływaczem, a potem utrwalaczem. Z tych słoików strasznie niewygodnie się leje, albo ja po prostu niezdarą jestem. Zdjęcia przedstawiają zespół znajomych podczas próby. A teraz trochę danych technicznych:
Wstęp - nikt go nie czyta, nikt nie lubi pisać, ale bez niego to tak trochę głupio, więc postaram się by był krótki. Fotografią zajmuję się amatorsko od paru lat. Jak każdy fotograf przeżywam epizod fascynacji fotografią analogową. Jako, że miałem rozszerzoną chemię w liceum, to postanowiłem samemu wywoływać filmy. Na tym blogu natomiast będę spisywać moje doświadczenia w tej dziedzinie. Miłego czytania :)